Anonimowość w Internecie a ochrona dóbr osobistych

adw. dr Rafał Choroszyński

W ostatnich latach sfera Internetu znacząco opanowała aktywność społeczną, zarówno jako pole do przedstawiania informacji, jak i sprzedaży dóbr oraz wyrażania opinii. Istotne znaczenie ma przy tym to, że internet zapewnia anonimowość i pod jej przykrywką prezentowanie różnych poglądów i dokonywanie ocen jest ogromnie ułatwione, wręcz do anarchicznej swobody wspieranej poczuciem bezkarności i brakiem odpowiedzialności za treść publikowanych wypowiedzi.

Z punktu widzenia czytelników Fachowca lubelskiego może się wydawać interesujące omówienie sytuacji, w której osoba, produkt, firma lub usługa zostaną krytycznie potraktowane, a wpis ich dotyczący jest nie tylko nieprawdziwy i krzywdzący, ale – z uwagi na swoją anonimowość – trudny do zwalczania.

Przechodząc na grunt analizy prawnej, należy wskazać, że prawo polskie przewiduje ochronę tzw. dóbr osobistych. Zgodnie z definicją zawartą w art. 23 kodeksu cywilnego są to „[…] w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa i artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska[…]”. Jak widać jest to katalog otwarty, a w orzecznictwie sądowym wypracowano m.in. ochronę innych, nie wymienionych w tym przepisie dóbr, takich jak: wolność, swoboda sumienia, dobre imię, dobra sława, reputacja, dobra opinia u innych, wizerunek.

Z ochroną dóbr osobistych mamy do czynienia w przypadku ich naruszenia, do którego dochodzi wówczas, gdy następuje negatywna reakcja wobec chronionej wartości, a: „przy ocenie naruszenia należy uwzględnić nie tylko znaczenie użytych słów, ale również cały kontekst sytuacyjny oraz jego społeczny odbiór oceniany według kryteriów właściwych dla ludzi rozsądnych i uczciwych, konieczne jest więc zachowanie należytych proporcji i umiaru”.

Granicę cywilnoprawnej ochrony wyznacza art. 24 k.c., wskazując, że „ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba, że nie jest ono bezprawne”. W razie dokonanego naruszenia można żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności, aby złożyła oświadczenie w odpowiedniej treści i odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie cywilnym można również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny. Jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych.

Jak więc widać, wachlarz możliwości znalezienia ochrony jest szeroki, ale w przypadku naruszenia dobra osobistego w sposób anonimowy okazuje się być iluzoryczny, gdyż nie wiadomo przeciwko komu kierować roszczenie. Procedura ochrony sprowadza się bowiem albo do żądania ustalenia na drodze sądowej, że powstał stan zagrożenia lub naruszenia dobra osobistego, albo żądania zaniechania naruszenia, bądź do wniesienia pozwu o usunięcie skutków naruszenia dobra osobistego, np. poprzez zamieszczenie oświadczenia czy przeprosin.

Również przy żądaniu zadośćuczynienia pieniężnego, zapłaty na cel społeczny lub dochodzeniu odszkodowania na zasadach ogólnych, konieczny jest adresat żądania, a jak go ustalić, gdy chowa się za zasłoną anonimowości lub pseudonimu? Przykładowo, gdy na forum internetowym pojawia się kłamliwy i oczerniający wpis dotyczący produktu, usługi, firmy, to można żądać jego usunięcia, wydania oświadczenia przez autora wpisu, że nie był on zgodny z prawdą, oraz przeprosin, a także zapłacenia określonej kwoty. W przypadku, gdyby osoba, wobec której takie roszczenia są złożone, nie godziła się na ich spełnienie, sprawę można skierować do sądu, celem uzyskania orzeczenia, które będzie można przymusowo egzekwować.

Roszczenia związane z ochroną dóbr osobistych należy kierować bezpośrednio do naruszającego. Jak wskazano, nie zawsze jednak jest to możliwe, gdy osobę naruszającą dobra osobiste trudno jest zidentyfikować. Zgodnie z przepisami ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną z 18 lipca 2002 roku (j.t. Dz. U. z 2016 r., poz. 1030, dalej „uśude”), odpowiedzialność za takie treści może ponieść usługodawca, który jest odpowiedzialny za serwis, w ramach którego taka treść się pojawiła (usługodawca hostujący). Jednakże wspomniany usługodawca ponosi odpowiedzialność tylko wtedy, gdy otrzymał on informację z wiarygodnego źródła (np. od poszkodowanego) o bezprawnym charakterze treści umieszczonej na hostowanym przez niego serwisie oraz mimo posiadania takiej wiedzy treści tego rodzaju nie usunął. Należy przy tym pamiętać, że usługodawców nie obciąża obowiązek przeglądania treści zamieszczanych na ich serwisach. Jeżeli jednak serwis (usługodawca hostujący) na takie żądanie nie zareaguje i nie usunie komentarzy, to nie zdejmie z siebie odpowiedzialności za ich treść. Przy braku reakcji serwis przyjmuje na siebie odpowiedzialność i w przypadku skierowania sprawy do sądu, to serwis będzie stroną pozwaną, tak jakby sam był autorem komentarzy.

W prawie europejskim zagadnienie to pojawiło się w dyrektywie 2000/31/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 8 czerwca 2000 r. w sprawie niektórych aspektów prawnych usług społeczeństwa informacyjnego, w szczególności handlu elektronicznego na rynku wewnętrznym (Dz. Urz. WE L 178 z 17 lipca 2000 roku). Zgodnie z art. 14 ust. 1 tej Dyrektywy, ustawodawstwo państw członkowskich powinno być tak ukształtowane, aby usługodawca hostingu nie był odpowiedzialny za informacje przechowywane na żądanie usługobiorcy, pod warunkiem jednak, że usługodawca nie ma wiarygodnych wiadomości o bezprawnym charakterze działalności lub informacji, lub usługodawca podejmie niezwłocznie odpowiednie działania w celu usunięcia lub uniemożliwienia dostępu do informacji, gdy uzyska takie wiadomości lub zostanie o nich powiadomiony.

Na gruncie tej regulacji zapadł wyrok z 10 października 2013 roku (nr 64569/09) w sprawie Delfi AS przeciwko Estonii, gdzie Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że dopuszczalne jest przypisanie odpowiedzialności portalowi informacyjnemu za pojawienie się obraźliwych wpisów pod tekstem umieszczonym w internecie, gdy wpisy internautów są obraźliwe i nienawistne, a administrator portalu nie zapobiegł ich upublicznieniu.

W prawie polskim przełomowe znaczenie dla tej problematyki ma wydany 30 września 2016 roku wyrok Sądu Najwyższego. Dotyczył on sprawy publikowania obraźliwych komentarzy i odmowy ich usunięcia przez portal, który wskazywał, iż w myśl własnego Regulaminu, użytkownicy publikują informacje i opinie wyłącznie na własną odpowiedzialność i zwalnia się administratora z odpowiedzialności za ich treść. Sądy zajmowały się tu zagadnieniem z art. 14 ust. 1 uśude, który przewiduje odpowiedzialność podmiotu, który udostępnił zasoby systemu teleinformatycznego w celu przechowywania danych przez usługobiorcę, jedynie wówczas, gdy podmiot ten wie o bezprawnym charakterze danych, a pomimo tego nadal nie uniemożliwia dostępu do nich. Zdaniem sądów niższych instancji, portal nie ma obowiązku zapoznawania się z wpisami internautów, ani też obowiązku ich weryfikacji w celu zapobiegnięcia ewentualnemu naruszeniu dóbr osobistych, bowiem zgodnie z art. 15 uśude, usługodawca nie jest obowiązany do sprawdzania przechowywanych na administrowanym przez siebie portalu internetowym wpisów, a brak usunięcia tych wpisów nie może być rozpatrywany w kategoriach należytej staranności, bowiem przepisy ustawy nie nakładają na podmioty świadczące usługi hostingu obowiązku dochowania należytej staranności. W stosunku do prawa prasowego Sąd Najwyższy natomiast przyjął, że usługodawca internetowy w takich sytuacjach swoim zachowaniem przyczynia się w istotny sposób do naruszenia dóbr osobistych, skoro świadcząc usługi hostingu nie tylko udostępnia powierzchnię dyskową, celem przechowywania informacji dostarczonych przez usługobiorców o treści obraźliwej, czy naruszającej dobra osobiste, ale także umożliwia dostęp do tych treści i zapoznawanie się z nimi przez inne osoby. Ponadto administrator portalu internetowego ma techniczne możliwości zablokowania dostępu do tego rodzaju komentarzy bądź ich usunięcia. W konsekwencji Sąd Najwyższy uznał, iż przepis art. 24 § 1 k.c. nie ogranicza swojego zastosowania do bezpośrednich sprawców naruszenia dóbr osobistych, którymi w tym konkretnym przypadku są anonimowi autorzy, ale obejmuje swoim zakresem wszelkie działania określonego podmiotu, które w jakikolwiek sposób powodują czy przyczyniają się do naruszenia dóbr osobistych poszkodowanego lub do pogłębienia naruszeń tych dóbr, dokonanych uprzednio przez inne podmioty. Znaczące są tu stwierdzenia Sądu, że: „Wolność wypowiedzi wykonywana na forach internetowych przez anonimowych autorów często prowokuje niepohamowane wypowiedzi, które przeradzają się w mowę nienawiści naruszającą dobra osobiste osób trzecich. Dostępność nienawistnych komentarzy w sieci może być praktycznie bezterminowa, a pociągnięcie do odpowiedzialności poszczególnych internautów jest w praktyce niemożliwe. […] Poszkodowany nie ma żadnego obowiązku posiadać internetu, czytać portali internetowych czy poświęcać swój czas na sprawdzenie, czy na serwisach nie jest obrażany, zniesławiany, bądź czy nie jest podważany jego autorytet. Osoba nie korzystająca z internetu może nawet nigdy nie dowiedzieć się o dotyczących jej bezprawnych, anonimowych wpisach, które bezpowrotnie podważają jej autorytet. Internet to medium, które z założenia ma być przyjazne społeczeństwu informatycznemu, a zatem powinny istnieć skuteczne mechanizmy prawne, które będą zapobiegać wykorzystywaniu go do działań naruszających godność oraz cześć obywateli i to bez żadnych skutków prawnych dla sprawców”. Jest to kontynuacja linii orzeczniczej zapoczątkowanej przez wyrok Sądu Najwyższego z 10 stycznia 2014 roku, I CSK 128/13.

W konkluzji przyjęto, że obciążenie poszkodowanego dowodem, iż administrator portalu internetowego miał pozytywną wiedzę o bezprawnym charakterze wpisów anonimowych komentarzy, czyniłoby ochronę dóbr osobistych iluzoryczną i to nie tylko tych osób, które w ogóle nie korzystają z internetu. Zawsze bowiem administrator mógłby powołać się na przepis art. 15 uśude, który zwalnia go od obowiązku sprawdzania przechowywanych lub udostępnianych przez niego danych internetowych. W ten sposób następowałaby nieproporcjonalna redukcja ochrony dóbr osobistych w stosunku do ogólnych zasad wynikających z art. 24 k.c. czy prawa prasowego. Konsekwencją przypisania stronie pozwanej przymiotu sprawcy naruszenia dóbr osobistych powoda jest przejście na nią ciężaru wykazania, że jej działanie nie było bezprawne.

Na koniec należy wspomnieć o specyficznym przypadku ochrony dóbr osobistych, jakim jest ściganie karne zniesławienia, pomówienia i zniewagi. Jeżeli treść wpisu zarzuca popełnienie czynu uważanego społecznie za naganny, to obok naruszenia dobrego imienia dochodzi do popełnienia przestępstwa opisanego w art. 212 Kodeksu karnego. Zniesławienie dokonane w internecie ma szczególny charakter, gdyż kara za dokonanie go za pomocą środków masowej komunikacji jest surowsza, niż w przypadku zwykłego pomówienia.

Drugim, podobnym przestępstwem, które wiąże się z naruszeniem dobrego imienia osoby jest przestępstwo zniewagi. Polega na poniżeniu, czyli uwłaczaniu w sposób, jaki powszechnie jest uznawany za obraźliwy.

W tak zinterpretowanym stanie prawnym dotychczasowa bezkarność trolli internetowych, zuchwale i lekceważąco naruszających dobre imię osób czy renomę firm i ich produktów, będzie podlegała ostrzejszej ocenie i ściganiu, skoro na drodze karnej można ustalać IP komputera, z którego zamieszczono inkryminowany wpis, co pozwala na ustalanie tożsamości, a jednocześnie portale zostały obciążone obowiązkiem dbałości o brak naruszania przez zamieszczane wpisy dóbr osobistych podmiotów, które wpisy te dotyczą.

Jeżeli mieliby Państwo życzenie, aby zająć się jakimiś zagadnieniami w sposób dokładniejszy, proszę o kontakt z redakcją: informator@ihz.pl

choroszyński

dr Rafał Choroszyński – ukończył studia na Wydziale Prawa i Administracji UMCS oraz na Wydziale Filozofii i Socjologii UMCS. W latach 1996–1998 odbywał aplikację sądową w Sądzie Okręgowym w Lublinie, a w latach 1998–2001 aplikację adwokacką w Okręgowej Radzie Adwokackiej w Lublinie (patron adw. Jerzy A. Sieklucki). Od 2001 roku prowadzi Indywidualną Kancelarię Adwokacką.

W latach 2004–2006 był Zastępcą Sekretarza Okręgowej Rady Adwokackiej w Lublinie. Adiunkt na WFiS UMCS w Lublinie. Członek Komisji Szkolenia ORA w Lublinie, wykładowca i egzaminator, patron 15 aplikantów adwokackich, prowadzących obecnie własne Kancelarie Adwokackie. Specjalizuje się w prawie cywilnym, gospodarczym, karnym.